wtorek, 15 grudnia 2015

W naszym cyklu startują najlepsi, dla których żadna pogoda nie jest straszna


Mimo nieustannie padającego deszczu i niskiej temperatury, Grand Prix Trójmiasta na Wyspie Sobieszewskiej przyciągnęło niemalże 300 osób. Można to zjawisko śmiało nazwać sukcesem zarówno organizatorów jak i zawodników.
Nie zapominajmy przecież, że jest połowa grudnia, pora pozornie odstraszająca od uprawiania wysiłku na świeżym powietrzu.


Dzień zaczął się od intensywnych deszczu, a gdy już zaczęło padać, to nie było chwili przerwy. W miasteczku zawodów już od samego rana ustawiała się kolejka po odbiór pakietów startowych. Frekwencja dopisała, zawodników było tyle, że trzeba było przesunąć start o 10 minut, aby wszyscy zdążyli się przygotować i odebrać pakiet startowy. Chwilę przed rozpoczęciem startów, nastąpiło również uroczyste otwarcie świeżych szlaków do nordic walking i narciarstwa biegowego, ufundowanych przez Stowarzyszenie Przyjaciół Wyspy Sobieszewskiej. To właśnie po tych ścieżkach w większości poprowadzona była trasa niedzielnych zmagań.


Sama Wyspa natomiast, administracyjnie należąca do Gdańska, jest w zasadzie małą nadmorską miejscowością, która latem tętni życiem, a po sezonie pustoszeje. Trasy mają z jednej strony zachęcić mieszkańców do wyjścia i korzystania ze szlaków, a z drugiej przyciągnąć Gdańszczan i nie tylko, którzy mogą skorzystać z uroków sobieszewskiego lasu. Szlaki są skonstruowane tak, aby się nie nudziły i w najpełniejszy sposób wykorzystywały obecne tam dróżki i leśne ścieżynki. Na mapie zatem widać, że jest to stosunkowo skomplikowana sieć sześciu tras obfitujących w zakręty i pokazujących najciekawsze zakamarki lasu i plaży.





Trasa niedzielnego marszu i biegu liczyła 8 kilometrów i zgodnie z życzeniem uczestników, omijała wyjścia na plażę. Znalazło się na niej kilka podejść, trochę bardziej grząskich terenów i sympatycznych utrudnień. Sam charakter podłoża, które poniekąd jest wydmowe, sprawił, że piach w strugach deszczu nie zamienił się w błoto i swobodnie można było się po nim poruszać. Zawodnicy zdecydowanie wracali na metę zadowoleni.
Na zmęczonych kijkarzy i biegaczy czekała grochówka, ciepła herbata i charakterystyczny medal wchodzący w skład kolekcji naszego całego cyklu. Następnie odbyła się dekoracja i na tym zakończyliśmy drugi etap Grand Prix Trójmiasta.




Rangę zawodów w Sobieszewie podkreślała jego oprawa medialna pojawili się przecież m.in. redakcja Chodzezkijami.pl, Telewizja Polska i Radio Gdańsk.


i


Mając na uwadze Wasze sugestie oraz apetyt na więcej, już teraz obmyślamy w jaki sposób jeszcze wyżej podnieść poprzeczkę na kolejny, ostatni etap naszego cyklu, który już 7 lutego odbędzie się w Sopocie!



Dziękujemy, że byliście z nami na II etapie!
Do zobaczenia na III :)